Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Poniedziałek 31 lipca 2006r.

Rozmowa z prof. Skotnickim kierownikiem Kliniki Hematologii Collegium Medicum UJ

Rozmowa dziennikarza Rzeczpospolitej z prof. dr hab. med. Aleksandrem B. Skotnicikm, specjalistą chorób wewnętrznych i transplantologii klinicznej, hematologiem, kierownikiem Kliniki Hematologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Rzeczpospolita: Czy to prawda, że nowoczesne metody leczenia białaczki mają swój początek w Krakowie?
Aleksander Skotnicki: Klinikę Hematologii założył 50 lat temu profesor Julian Aleksandrowicz, który od 1936 roku pod kierimkiem prof. Tadeusza Tempki rozwijał nowoczesną hematologię, przygotowując także pierwszy podręcznik hematologii w Polsce. Badania zostały przerwane przez wojnę, a profesor zamknięty w getcie. W dniu likwidacji getta przyjaciele umożliwili mu ucieczkę kanałami. Uciekając, doktor Aleksandrowicz pod pachą niósł maszynopis podręcznika, który został wydany W 1946 roku, Mam go do dzisiaj... Po wojnie profesor stworzył nowoczesną Klinikę Chorób Wewnętrznych, której ważną częścią była hematologia. Mówię o tym dlatego, że to, co obecnie tutaj realizujemy; jest wype]nieniem testamentu naukowego i społecznego prof. Aleksandrowicza, który uczył nas holistycznego spojrzenia na chorego.

Rz.: Jak wygląda obecnie perspektywa uratowania życia chorego na białaczkę?
A.S.: Klinika hospitalizuje ok. 500 pacjentów rocznie, a codziennie przyjeżdża około 120 z prośbą o konsultację. Liczba chorych z proliferacyjnymi, a więc nowotworowymi chorobami krwi wzrasta. Mniej więcej raz w tygodniu, a więc 50 razy w roku, przyjeżdża do nas chory ze świeżo rozpoznaną ostrą białaczką. Przyjeżdża, jak to się mówi, na ostatnich nogach - albo wręcz na noszach.

Rz.: Jakie są pierwsze objawy tej choroby?
A.S.: Wiążą się one z niewydolnością szpiku kostnego, a więc z osłabieniem wytwarzania prawidłowych iw odpowiedniej liczbie komórek krwi: krwinek czerwonych, białych i płytek krwi. A kiedy ich liczba czy jakość jest nieprawidłowa, dochodzi do anemii, skazy krwotocznej i pówildań infekcyjnych. Niedobór trzech głównych typów komórek krwi daje objawy, z którymi pacjent zgłasza się do lekarza. Są to: niedokrwistość, osłabienie, męczliwość, bladość, krwotoki z nosa, krwotoczne zmiany na skórze i śluzówkach. Mogą to być też ciężkie infekcje, takie jak zapalenie płuc, gardła i oskrzeli, które nie muszą zawsze być objawem białaczki. Ale jeśli to zapalenie trwa długo lub ma ciężki przebieg, a morfologia krwi wykaiuje, że zamiast zwiększonej liczby białych krwinek, które pomagają bronić się przed infekcją, mamy ich za mało, to zapalenie jest najczęściej wynikiem niedoboru prawidłowych krwinek białych - leu1ocytów produkowanych w szpiku. A zatem - jest to choroba szpiku kostnego.

Rz.: Wspominał pan profesor, że pacjenci przyjeżdżają do kliniki na ostatnich nogach - czy to znaczy, że rozpoznanie białaczki jest tak trudne, czy też - że ludzie przychodzą z nią do lekarza zbyt późno?”
A.S.: Ostra białaczka jest chorobą późno diagnozowalną, rozpoznaje się ją „za pięć dwunasta”. Nie dlatego, że pacjent o siebie nie dba albo że służba zdrowia jest zła, ale dlatego, że jest to choroba o ogromnej dynamice, która ujawnia się dopiero wbardzo późnym okresie. Wiąże się to z faktem, że szpik kostny tow 50 proc. komórki tłuszczowe, a tylko w 50 proc. krwiotwórcze. Inaczej mówiąc, jest dużo miejsca w szpiku i masa komórek białaczkowych może mieć wagę aż pół kilograma, a nie daje jeszcze objawów klinicznych, tj. czujemy się dobrze. Nie jest to guz widoczny na piersi czy na skórze, który możemy łatwo wymacać, ale pojedyncze komórki krwi, tj. liquid tumor, guz płynny. On krąży w komórkach krwi — w jednym mikrolitrze zamiast 5 tys. białych krwinek może być 100 tys. i tego nie czujemy. Gdy masa tych komórek osiągnie ok. kilograma, pojawiają się objawy wstępne, które trwają 2,3 tygodnie: osłabienie, gorączka, krwawienie z nosa. Nikt wtedy nie wiąże tego z tak poważną chorobą. Dopiero zrobienie morfologii krwi i wykonanie aspiracji szpiku może potwierdzić rozpoznanie. To ciężka choroba, bo w chwili rozpoznania jest już rozsiana, a nowotwór jest w całym ustroju. Komórki nowotworowe krwi krążą wszędzie — to tak, jakby wsypać kilogram cukru do żył pacjenta.

Rz.: Czy nic nie możemy zrobić, aby zapobiec tej chorobie?
A.S.: Nie ma stwierdzonej przyczyny tej choroby i jest ona wieloczynnikowa, o podłożu genetycznym. Na podłoże to działają czynniki białaczkotwórcze natury fizycznej, chemicznej, być może wirusowej. Jedyne co możemy zrobić, to jak najszybciej ją zdiagnozować. Ostrych białaczek jest co najmniej kilkanaście podtypów. A szanse na wyleczenie zależą od danego podtypu, do którego dopasowujemy określone leczenie, Leczymy dokładnie według diagnozy szczegółowo wykonanej: na podstawie rozmazu krwi i szpiku kostnego, na poziomie markerów, czyli białek powierzchniowych na komórkach krwi, które potrafimy monoklonalnymi przeciwciałami rozpoznać w cytometrii przepływowej. Diagnozujemy nie tylko na powierzchni komórki białaczkowej, ale wchodzimy do jej środka i badamy kariogram — garnitur chromosomalny. Diagnozujemy także na poziomie molekularnym.

Rz.: Czy to, że nowotworowe choroby krwi trudno diagnozować i że są w chwili rozpoznania już rozsiane, oznacza, iż lekarz i pacjent stoją na z góry straconej pozycji?
A.S.: Profesor Aleksandrowicz napisał książkę: „Nie ma nieuleczalnie chorych”, a często mówił, że „nie ma rzeczy niemożliwych...”. W hematologii, zanim możemy choremu pomóc, musimy mu „zaszkodzić” w tym sensie, że będzie się czuł jeszcze gorzej, niż gdy przyszedł do nas w ciężkim stanie... Aby zlikwidować naciek białaczkowy szpiku, musimy zastosować polichemioterapię, a więc równocześnie klika leków przeciwnowotworowych — wszystkie mają działanie uboczne. Powodują wypadanie włosów, nudności, zmiany śluzówek. Powikłaniom tym na szczęście możemy coraz lepiej przeciwdziałać.

Rz.: Czy te nowe metody, będące dużym obciążeniem dla pacjenta, są skuteczne?
A.S.: Dawniej, przed erą chemioterapii, chory z ostrą białaczką umierał po 2,3 tygodniach. Dzisiaj 60 — 70 proc. chorych uzyskuje remisję, a więc ustąpiene choroby, a kilkumiesięczna konsolidacja, czyli wzmocnienie tej remisji i potem wieloletnie podtrzymywanie jej przez okresówe stosowanie chemioterapii — w sposób zdecydowany przedłuża życie chorych. Dalszy postęp to transplantacja szpiku umożliwiająca wysokodozowaną chemioradioterapię niszczącą zupełnie szpik. Po niej musimy przeszczepić komórki macierzyste szpiku, aby odbudować jego prawidłowe krwiotworzenie.

Rz.: Kto może być dawcą tych komórek?
A.S.: Dawcą szpiku może być sam pacjent, od którego pobieramy zdrowe komórki w okresie remisji, albo tzw. allodawca, czyli zgodny w układzie antygenów zgodności tkankowej HLA dawca rodzinny - brat lub siostra pacjenta. Jeśli stwierdzimy taką zgodność, to u młodych ludzi — 20, 3o-letnich — decydujemy się na przeszczepienie komórek szpiku od zdrowego rodzinnego dawcy. Lub,jeżelijest to starsza osoba albo jedynak, musimy polegać na autotransplantacji, czyli na wspomożeniu leczenia przetoczeniem własnych, pochodzących od Samego pacjenta komórek macierzystych szpiku. Wykonaliśmy w ciągu 8 lat 400 takich transplantacji i co najmniej 70 proc. tych chorychjest w pełni wyleczonych.

Rz.: Kiedy uważamy pacjenta za całkowicie wyleczonego?
A.S.: Większość pacjentów z ostrą białaczką, u których po przeszczepie wciągu dwóch lat nie dojdzie do nawrotu, jest praktycznie wyleczona.

Rz.: Jak wielu jest pacjentów wyleczonych nowymi metodami? Jak to się ma do dawnych metod leczenia?
A.S.: Dawniej udawało się wyleczyć jednego chorego na dziesięciu, teraz siedmiu na dziesięciu. Coraz więcej ludzi wychodzi z naszej kliniki wpełni wyleczonych. To jest ogromny postęp związany z rozwojem transplantacji szpiku, odkryciem nowych leków przeciwnowotworowych, kojarzeniem. tych leków i antybiotyków, które pozwalają przeżyć pacjentom niemającym żadnej dporności. To także zasługa sterylnych warunków podczas hospitalizacji (powietrze w pokojach chorych po przeszczepie filtrowane jest 20 razy nagodzinę).

Rz.: Czy polscy lekarze mają taki sam dostęp do najnowszej generacji leków?
A.S.: Barier w dotarciu do nas nowoczesnych leków nie ma, wiemy, jak je stosować, docierają do nas po paru miesiącach od odkrycia, a nierzadko otrzymujemy je na początku za darmo. Są bardzo kosztowne i nikogo nie stać, aby je samemu kupować... Większość kupuje NFZ, a lekarze piszą o nie podanią. Dużo w tym biurokracji, ale jest też coraz większe zrozumienie, że leki, które stwarzają nowe możliwości, opłacają się, mówiąc językiem merkantylnym, per saldo. Dają szansę całkowitego wyleczenia, zmniejszają częstość powikłań, co sprawia, że stosowanie na początku droższego leczenia pozwala uniknąć leczenia dłuższego, a nieskutecznego, które też przecież kosztuje.

Rz.: Co to za nowe leki i metody?
A.S.: Kojarzymy metody immulogiczne, a więc rozpoznanie komórek nowotworowych, białaczkowych, chłoniakowych na podstawie pewnych specyficznych dla tych komórek markerów powierzchniowych, czyli białek na powierzchni, do których docierają jak klucz do zamka i się przyłączają specjalne tzw. monoklonalne przeciwciala. Te leki są mniej toksyczne i docierają w sposób celowany do komórek nowotworowych. Natomiast chemioterapia działa również na komórki zdrowe, stąd negatywne skutki uboczne. Dzisiaj możemy skojarzyć te przeciwciała z izotopem, aby dostarczyć do komórki nowotworowej określoną dawkę irradiacji. Nazywamy to radioimmunoterapią. Większość pacjentów poddawanych radioimmunoterapii w Polsce miała ten zabieg przeprowadzony w Krakowie, w naszej klinice, dzięki dobrej współpracy z Zakładem Medycyny Nuklearnej.

Rz.: Takie leczenie jest zapewne bardzo kosztowne?
A.S.: Ok. 20 tysięcy złotych kosztuje wprowadzenie pacjenta w remisję ostrej białaczki - to jest jeden cykl leczenia. Takich cykli trzeba nierzadko zastosować od 3 do 4. Koszty transplantacji to od 50 000 do 200 000 zł, zależnie od typu procedury. Ale nowotworowe choroby krwi stanowią 10 proc. wszystkich nowotworów, a więc ok. 12 000 nowych zachorowań rocznie. W świetle tych statystyk liczymy na zrozumienie naszych intencji ze strony zarówno Ministerstwa Zdrowia, jaki Narodowego Funduszu Zdrowia, i chcemy wszystkim pacjentom zapewnić lecżenie zgodne ze standardami europejskimi.

Rozmawiała Ewa Kozakiewicz


Rzeczpospolita, 28.07.2006



Monitoring mediów zapewnia INSTYTUT MONITOROWANIA MEDIÓW


Komentuj Wszystkie komentarze
(3)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.