Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Wtorek 22 sierpnia 2006r.

Skandal w Stacji Dializ

Wirusem żółtaczki, gronkowcem, paciorkowcem i innymi drobnoustrojami wywołującymi groźne choroby można się zarazić wszędzie - u fryzjera, kosmetyczki czy manikiurzystki, ale też na basenie i w saunie. Coraz częściej jednak udział w tym mają szpitale, przychodnie, a nawet stacje dializ, choć wydaje się to niedorzeczne, bo są to miejsca, gdzie chorych się leczy, a nie szkodzi ich zdrowiu.

Do dializowania kierowani są chorzy z ciężką niewydolnością nerek. Gdyby nie sztuczna nerka, do której są podłączani raz lub dwa razy w tygodniu, straciliby życie. Są to więc osoby już chore, o osłabionej odporności i w różnym wieku. Często jedyne co trzyma ich przy życiu, to nadzieja, że w końcu znajdzie się dla nich dawca nerki i uwolnią się od sztucznej.

W Ostrowie Wielkopolskim stacja dializ zaserwowała im jednak zakażenie wirusem żółtaczki typu C - choroby, która nieodwracalnie uszkadza wątrobę. Oprócz niewydolności nerek czeka ich więc w przyszłości niewydolność innego ważnego narządu. Czy mają jeszcze szanse na przeszczep? "Żółtaczka typu C nie eliminuje pacjenta z grona osób zakwalifikowanych do przeszczepu" - zastrzegł prof. Józef Matych, szef zespołu transplantacyjnego w szpitalu im. Pirogowa w Łodzi. "Wymaga to jednak innego leczenia po przeszczepie".

Profesor przyznaje wszakże, iż nie przeszczepiał jeszcze nerki pacjentowi z żółtaczką typu C. Zakażenie stwierdzono już u ponad stu dializowanych. Głównym jego źródłem był jonometr - urządzenie do badania poziomu elektrolitów, w którym nie wymieniano tzw. rurek kapilarnych. Pielęgniarka obsługująca sztuczną nerkę płukała rurki w wodzie i zakładała ponownie, mimo że są jednorazowego użytku i po przeprowadzeniu badania należy je wyrzucić.

Zrobiła to z oszczędności, czy ze zwykłej głupoty? Na te pytania odpowie prokurator, który bada sprawę. Na razie nie postawił nikomu zarzutów popełnienia przestępstwa. Jeśli jednak tak się stanie, odpowiedzialnym za te zakażenia grozi do 12 lat więzienia. "Oszczędzanie w tym wypadku jest absurdalne, bo jedna rurka kapilarna to groszowy wydatek. Podejrzewam, że ktoś po prostu bezmyślnie naraził chorych na zakażenia" - powiedział nam Dariusz Stryjewski, kierownik stacji dializ w Pabianicach.

Główny inspektor sanitarny kraju zarządził jednak zaostrzone kontrole stacji. Ale czy to wystarczy, by w przyszłości uniknąć tego, co wydarzyło się w Ostrowie Wielkopolskim? "Zakażenia się zdarzają, jednak nie na taką skalę" - mówi Zbigniew Zbróg, kierownik stacji dializ w szpitalu im. Kopernika w Łodzi.

Zakażenie żółtaczką typu C przytrafiło się kilka lat temu pacjentowi dializowanemu w szpitalu im. WAM przy ni. Żeligowskiego w Łodzi. Procesował się ze szpitalem i wygrał odszkodowanie w wysokości 50 tys. zł wraz z odsetkami.

Panuje przekonanie, że wszystkiemu winna jest bieda, bo polskie szpitale są niedoinwestowanie i zadłużone. Nie zgadza się z tym mecenas Maria Walkiewicz-Wentland, kierująca jedną z łódzkich kancelarii. "Większość spraw o zadośćuczynienie, które trafiają do mnie w związku z zakażeniami żółtaczką, gronkowcem czy innymi drobnoustrojami jest - jak dowiedli biegli - wynikiem ignorowania zasad higieny przez personel medyczny, najczęściej średniego szczebla. Niepokojące jest, że w przeszłości wpływało kilkanaście takich spraw rocznie, a obecnie jest ich kilkaset i większość wygrywają pacjenci" - mówi mecenas Walkiewicz-Wentland.

Czy to znaczy, że pacjenci są bardziej świadomi i wiedzą, że mogą dochodzić swoich praw, czy też stan higieny w naszych szpitalach jest coraz gorszy? "Jedno i drugie" - komentuje mecenas Maria Walkiewicz-Wentland. "Jeszcze parę lat temu rzadko, kto kojarzył wirusowe zapalenie wątroby lub gronkowca ze szpitalem. Obecnie jest to pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się moim klientom, którzy potrafią to udowodnić przed sądem".

Zakażenia szpitalne to obecnie zmora lekarzy, którzy uważają, że szukanie winy wyłącznie wśród personelu medycznego to zbyt uproszczone podejście. "Zwłaszcza w czasach, kiedy tak naprawdę używa się wyłącznie sprzętu jednorazowego użytku, narzędzia sterylizuje się w urządzeniach specjalnie przeznaczonych do tego celu, a przeciwko żółtaczce typu B szczepi się już obowiązkowo wszystkie noworodki. Trudno mi więc uwierzyć, że można użyć strzykawki dwukrotnie lub innego sprzętu jednorazowego" - mówi prof. Daniela Dworniak, konsultant wojewódzki ds. chorób zakaźnych w Łodzi. "Uważam jednak, że każdy sygnał o wystąpieniu zakażenia powinien być zbadany pod względem bakteriologicznym i żaden oddział nie powinien przed tym uciekać. Uważam, że powinno się wzmóc kontrolę oddziałów pód tym względem".

Z jednej strony leki i operacje ratują chorym życie, ale z drugiej narażają ich na atak wirusów i bakterii, takich jak gronkowiec czy paciorkowiec. "Prawie 30 procent pacjentów w oddziale, którym kieruję, to osoby, które mają różę kończyny dolnej lub twarzy" - mówi profesor Dworniak. "Jest to gronkowcowe zapalenie tkanki podskórnej, które pod wpływem lipcowych upałów wzmogło aktywność tych bakterii".

Paciorkowca potrafi zwalczyć zwykła penicylina, ale gronkowiec daje najgorsze powikłania w postaci ropni kości i posocznicy. Jeśli dojdzie do posocznicy, czyli zakażenia krwi, to znaczy, że zostały złamane bariery obronne organizmu, który nie potrafi już walczyć z drobnoustrojami. Walka z zakażeniami nie jest, więc prosta, bo z jednej strony wymaga od szpitali przestrzegania zasad higieny, z drugiej - szczególnej dbałości o odporność, która z populacji na populację spada.

Dziennik Łódzki, 18.08.2006



Monitoring mediów zapewnia INSTYTUT MONITOROWANIA MEDIÓW



Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.