Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Piątek 22 września 2006r.

Jak żyć, aby nasze serce było zawsze młode?

Kiedy zaczynają się nasze problemy z sercem, krążeniem krwi czy cukrzycą? Co robić, aby nie dopuścić do problemów kardiologicznych. Jak zmienić styl życia, aby nie leczyć skutków, tylko zapobiegać powstawaniu chorób? Rozmowa dziennikarza Rzeczpospolitej z Doktorem Jerzym Rekoszem, przewodniczącym warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Rzeczpospolita: Kardiologia to bardzo medialna dyscyplina, czytelnicy, słuchacze i telewidzowie dowiadują się o przeszczepach, sztucznym sercu, o technikach penetracji wziernikami żył i tętnic, ale dotyczy to niewielkiej grupy osób. Na co mogą liczyć ze strony kardiologów „zwyczajni" ludzie, którzy jeszcze nie .zasłużyli" na spektakularną operację?
Jerzy Rekosz: Nie zaniedbując niczego z dotychczasowych osiągnięć medycyny, proponujemy nowe myślenie o chorobach serca. Począwszy od lat 90., przesuwamy środek ciężkości z terapii na profilaktykę. Współczesna diagnostyka jest już na bardzo wysokim poziomie, dysponujemy najnowocześniejszymi urządzeniami, ale siłą rzeczy takie diagnozowanie, mimo że skuteczniejsze niż dawniej, jest również dużo droższe niż jeszcze kilkanaście lat temu. Zresztą, te rosnące koszty dotyczą nie tylko pacjenta osobiście, koszty chorób, wszystkich, odczuwalne są w skali całego kraju, wielu chorych traci zdolność do pracy, przechodzi na rentę. Gospodarczych i finansowych, a konkretnie budżetowych skutków takiej sytuacji nie będą tłumaczył ani komentował, ponieważ jestem lekarzem, a nie ekonomistą.

Rz.: Może jednak przeceniamy skutki chorób serca, wielu pacjentów to ludzie starsi, którzy i tak wychodzą z tak zwanego wieku produkcyjnego?
J.R.: To fałszywe przekonanie. W rzeczywistości jest nieco inaczej. Poważne choroby serca i układu krążenia dotyczą również wielu młodych ludzi. To nie jest choroba dotykająca ludzi stosunkowo późno, dopiero po pięćdziesiątce. Według najnowszych danych ze Stanów Zjednoczonych co druga osoba poniżej 35. roku życia ma miażdżycę, a to jest przecież podłoże, przede wszystkim choroby niedokrwiennej serca. Świat lekarski stara się usilnie o to, aby ludzie mieli tego świadomość. Profilaktyka nie jest efektowna z punktu widzenia lekarza, nie ma w niej spektakularnych sukcesów, nie prowadzi do uratowania konkretnego człowieka konkretnego dnia podczas operacji. Ale jej skutki są widoczne w skali wielu lat i dotyczą ogromnej rzeszy ludzi.

Rz.: Jeśli mówimy o profilaktyce, co w niej jest najważniejsze?
J.R.: Są trzy czynniki, od których zależy stan serca: styl życia, parametry kliniczne i biochemiczne oraz wiek, płeć, odziedziczone geny. Na ten trzeci czynnik nie mamy żadnego wpływu ani my lekarze, ani nasi pacjenci. Ale na dwa pierwsze - owszem. I to właśnie staramy się uświadamiać ludziom.

Rz.: Dobrze, zatem po kolei: styl życia...
J.R.: Przede wszystkim trzeba dążyć do tego, żeby redukować stres. Całkowicie nie da się go wyeliminować, zresztą nie ma takiej potrzeby, ale jego nadmiar, ciągłe funkcjonowanie pod jego wpływem jest bardzo groźne. Poza tym należy prowadzić aktywny tryb życia. Wiem, że to jest trudne w warunkach współczesnej cywilizacji. Ale jednak trzeba znaleźć czas co najmniej trzy razy w tygodniu na półgodzinny spacer, pływanie, jazdę na rowerze, co kto lubi. A najlepiej byłoby nie ograniczać tego do trzech razy w tygodniu. I wreszcie trzecia sprawa, przy czym tu w zasadzie wymówek nie może być - dieta.

Rz.: Jemy za dużo czy niewłaściwie?
J.R.: Niestety, i jedno, i drugie. Tę diagnozę trzeba powtarzać aż do znudzenia: Jadamy zbyt obfite posiłki, na domiar złego zbyt rzadko. Trzeba jadać trzy, cztery razy dziennie, ale nie do przesytu, tak aby czuć komfort spożytego posiłku, lecz nie ociężałość po nim. Poza tym należy dążyć do tego, aby nasza dieta codzienna przynajmniej przypominała dietę śródziemnomorską, w której najwięcej jest warzyw, owoców, dużo ryb. A jeśli już mięso, to najlepiej drób. W ogóle nie sposób przecenić właściwej diety. Dość powiedzieć, że niewłaściwa prowadzi do nadwagi, a nawet do otyłości, do zaburzeń metabolizmu, do nadmiernego poziomu cholesterolu i glukozy we krwi. A jeśli już mowa o właściwym stylu życia, to bezwarunkowo należy wykluczyć tytoń, tu nie może być mowy o żadnych dywagacjach na temat „stopnia szkodliwości", tu nie ma czego rozważać, papierosy trzeba po prostu rzucić i koniec. A najlepiej połączyć wszystkie te elementy, które wymieniłem. Badania wykazały, że redukuje to liczbę chorób serca aż o 40 proc.

Rz.: Jeśli dieta i w rezultacie waga ciała ma tak kluczowe znaczenie, skąd człowiek ma wiedzieć, że używając potocznego języka jest za gruby?
J.R.: Jest na to bardzo precyzyjny sposób, mam na myśli tak zwany wskaźnik BMI Body Mass Index. Ustala się go, dzieląc masę ciała w kilogramach przez wzrost wyrażony w metrach, podniesiony do kwadratu. Prawidłowy wskaźnik, w zależości od wzrostu, wynosi od 18 do 25; jeśli osiąga 25 - 30, oznacza to nadwagę; powyżej 30 - otyłość. Ale jest też mniej skomplikowany sposób tzw. domowy. Wystarczy zwykły centymetr krawiecki, którym mierzymy obwód w pasie - jeśli u mężczyzny przekracza on 102 centymetry -jest już otyły. Kobiecie do otyłości wystarcza 88 centymetrów. A jednak jest iskierka nadziei - tych, którzy już dokonali pomiarów i wypadły źle, chcę pocieszyć, że w ogromnej większości przypadków otyłość i nadwaga są stosunkowo łatwe do zredukowania poprzez aktywny tryb życia i właściwą dietę. W tym miejscu przestrzegam przed ufnością w skuteczność rozmaitych preparatów odchudzających, natomiast zdecydowanie namawiam do uwierzenia w lekarzy i w dietę.

Rz.: Czy wynika z tego, że chude jest piękne?
J.R.: Czy piękne - nie wiem, ale raczej bardziej zdrowe niż grube. Z medycznego punktu widzenia nadwaga i otyłość prowadzą wprost do cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, zaburzeń gospodarki lipidowej, czyli tłuszczowej, podniesionego poziomu cholesterolu, jednym słowem - same nieszczęścia. A tymczasem dieta może zdziałać cuda, proszę mi wierzyć, mówię to jako lekarz.

Rz.: Na złej diecie świat się nie kończy, są jeszcze inne plagi, na przykład wspomniane już przez pana nadciśnienie tętnicze, można o nim usłyszeć i przeczytać coraz częściej. Co na to medycyna?
J.R.: To jest problem z gatunku kwadratury koła. Nadciśnienie tętnicze jest elementem ryzyka chorób układu krążenia. Sukcesem medycyny ostatnich dekad jest wyraźne wydłużenie życia ludzkiego. Ale równocześnie notujemy coraz więcej przypadków tej choroby właśnie u ludzi starszych, co ma związek ze zmianami miażdżycowymi, jakie występują w tym wieku. Obok zaburzeń metabolicznych (na przykład cholesterol) jest to jeden z głównych czynników stymulujących chorobę wieńcową, niewydolność serca.

Rz.: No tak, ale starości uniknąć się nie da...
J.R.: Wcale nie jestem o tym przekonany, sądzę, że w pewnym zakresie da się uniknąć starości. Rzecz w tym, że wiek serca wcale nie musi zgadzać się z wiekiem metrykalnym. Serce może być młodsze, niewyczerpane, wydolne. Hasło tegorocznego Światowego Dnia Serca brzmi: „Jak młode jest twoje serce?". Pytanie to trzeba kierować do osób w różnym wieku, nie tylko starszych. Nam lekarzom kardiologom zależy na tym, aby docierać z tym hasłem zwłaszcza do osób młodych, do studentów, a najlepiej już do uczniów szkół średnich, a nawet podstawowych. „Czym skorupka za młodu..." i tak dalej. Jeśli w tej grupie wzrośnie świadomość zagrożeń i możliwości ich omijania, to mimo upływających lat będzie coraz więcej ludzi wiekowych, ale z sercem biologicznie młodym, a przynajmniej w średnim wieku. I jeszcze jedno, bardzo bym chciał, aby hasło tegorocznego Światowego Dnia Serca trafiło nie tylko do chorych, którym już potrzebna jest terapia, ale przede wszystkim do zdrowych i do młodych, którzy dzięki profilaktyce mogą uniknąć stanu, gdy konieczna jest terapia.

Wywiad przeprowadził Krzysztof Kowalski


Rzeczpospolita, 22.09.2006



Monitoring mediów zapewnia INSTYTUT MONITOROWANIA MEDIÓW


Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.