Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Wtorek 21 listopada 2006r.

Świnia też człowiek?

Polscy naukowcy wyhodowali pierwszą świnię z ludzkim genem. W przyszłości narządy transgenicznych zwierząt będzie można przeszczepiać ludziom. Rozmowa dziennikarza Gazety Wyborczej z prof. Jackiem Modlińskim z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt.

GW: Dlaczego świnia?
prof. Jacek Moduński: Wielkości wydolność jej narządów są zbliżone do ludzkiej. Poza tym świnia jest gatunkiem łatwo dostępnym. Do przeszczepów można wykorzystać jej serce, wątrobę, nerki. Jest też duże zainteresowanie chirurgii plastycznej, zwłaszcza twarzy. Tutaj użyteczne będą zarówno kości, jak i tkanki miękkie.

GW: To będą nadal narządy świńskie czy ulegną jakimś zmianom dostosowującym je do organizmu ludzkiego?
prof. J. M.: Świńskie. Podstawą jest pokonanie bariery immunologicznej. Pomiędzy naczelnymi a innymi ssakami istnieją różnice genetyczne, które powodują, że przeszczepy od innych gatunków są u naczelnych odrzucane. Musimy tę reakcję odpornościową u człowieka wyłączyć.

GW: W jaki sposób chcecie to osiągnąć?
prof. J. M.: Uzyskując świnie z trzema modyfikacjami genetycznymi. Na razie mamy jedna, ale zespól prof. Ryszarda Słomskiego otrzymał już komórki somatyczne z trzema modyfikacjami.

GW: Nawet między ludźmi barierą przy przeszczepach jest zgodność tkankowa. Jak to będzie wyglądało w przypadku świń? Będą „pasowały" do każdego biorcy?
prof. J. M.: Mamy nadzieję, że tak. To nie mają być transplanty na zawsze. Miałyby utrzymać człowieka przy życiu do czasu, aż znajdzie się ludzki dawca. A jego znalezienie bywa problemem.

GW: Uzyskanie transgenicznego zwierzęcia musi być niewyobrażalnie trudne.
prof. J. M.: Problemów jest mnóstwo, w dodatku wiele z nich pojawia się wyłącznie przy świniach. Stosujemy dwie metody. Pierwsza to klonowanie z użyciem jąder odpowiednio zmodyfikowanych komórek somatycznych. Druga to wprowadzanie odpowiedniego genu do jednego z jąder zapłodnionej komórki jajowej. Są to zabiegi trudne technicznie, ich efektywność mierzona liczbą uzyskanych ciąż jest niska. Poza tym transgeniczna ciąża u świni jest wyjątkowa. Do macicy trzeba wprowadzać bardzo dużo zarodków - wysyłane przez nie określone sygnały muszą być na tyle silne, by ciąża została przyjęta. Trzeba przeszczepiać ich nieprawdopodobną liczbę, nawet 200. My przeszczepiamy do jednej świni ok. 100 zarodków.

GW: Wyprodukowanie takiej ich liczby jest szalenie trudne i potrzeba dużo dawczyń.
prof. J. M.: Z tym jeszcze można sobie poradzić, bo świnie są przygotowane hormonalnie i od jednej możemy uzyskać nawet 40 komórek jajowych. Ale trzeba je poddać obróbce. I to w ciągu kilku godzin, inaczej się „zestarzeją" i nie będą się nadawały do doświadczeń.

GW: Ile transgenicznych zwierząt rodzi się z takiej liczby zarodków?
prof. J. M.: Zero. Jedno. Tylko część zarodków się rozwija, a wśród nich tylko ze znikomej liczby powstają zwierzęta, u których wprowadzony gen jest aktywny. On lokuje się w genomie na ślepo, dlatego efekty jego działalności mogą być żadne. Pierwszy transgeniczny knurek urodził się w wyniku przeszczepiania około tysiąca zarodków.

GW: Ile operacji pobrania zarodków może przeżyć jedna świnia?
prof. J. M.: Z różnych względów, również etycznych, nie używamy tych samych świń powtórnie. One są operowane, zaszywane i mogą iść do normalnej hodowli.

GW: Świnie są zwierzętami dość inteligentnymi.
prof. J. M.: Bardzo i to jest też problem. Ale przede wszystkim są nieprawdopodobnie wrażliwe na stres. Wręcz histeryczne. Pracujemy na wielu gatunkach, od myszy do krów, i z żadnym nie ma tych problemów, co że świnią. Jest takie powiedzenie o wrzasku zarzynanego prosięcia. Jeszcze mu pani nic nie zrobiła, na razie chce je pani tylko złapać, a ono wrzeszczy, jakby miało nogi wyrywane.

GW: Może coś przeczuwa?
prof. J. M.: Ale my mu nic nie robimy. Operacje prowadzi wykwalifikowany zespół. Jest normalna sala operacyjna, znakomite leki. Lekarze obchodzą się z taką świnią jak z jajkiem. Mimo to były przypadki, na szczęście nie u nas, że w czasie przygotowania do operacji świnia umierała na atak serca. A po zabiegu wcale nie jest łatwiej. O ile np. owca po operacji wstaje, idzie do obory i za dwie godziny je, o tyle świnia jest zwierzęciem najwyższej troski. Koszt jej operacji jest często wyższy niż u człowieka.

GW: Tyle przeszkód. Skąd pomysł na takie badania?
prof. J. M.: Od kiedy stało się możliwe klonowanie i uzyskiwanie transgenicznych świń, wiadomo było, że nauka będzie chciała wykorzystać je do uzyskiwania organów. W każdym opracowaniu dotyczącym transplantologii można przeczytać, że zapotrzebowanie na takie narządy jest ogromne.

GW: I praca do wykonania również.
prof. J. M.: Przede wszystkim to są badania kompleksowe. W naszym projekcie uczestniczy dziesięć zespołów - pięć biologicznych i pięć medycznych. Na taką skalę, o ile wiem, jeszcze nikt tego nie poprowadził. Pomysłodawcą i koordynatorem jest prof. Zdzisław Smorąg z Instytutu Zootechniki w Balicach k. Krakowa. To w jego zespole urodził się ten transgeniczny knurek. Konstrukcje genowe i badania molekularne przygotowuje zespół prof. Ryszarda Słomskiego z Akademii Rolniczej i Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. Zespól dr hab. Barbary Gajdy pobiera komórki jajowe od świń oraz przeszczepia do nich zarodki. Mój zespół wraz z grupą dr Marii Skrzyszowskiej z Instytutu Zootechniki w Balicach odpowiada za klonowanie. Opracowaliśmy nową metodę, na którą złożyliśmy wniosek patentowy. Inna grupa zajmuje się wyłącznie opracowaniem płynów do transplantacji.

GW: Są zespoły chirurgiczne, wirusologiczne. Jak wiele placówek na świecie prowadzi takie badania?
prof. J. M.: Kilka, głównie w Stanach i Japonii, ale z pewnością dużą część badań prowadzą również firmy komercyjne, które wcale nie są zainteresowane ujawnianiem tego typu informacji. Bo jeżeli ktoś uzyska takie zwierzęta i opatentuje metodę, to będzie ogromny interes.

GW: Wasze badania są pewnie bardzo kosztowne.
prof. J. M.: I tak, i nie. Dla laika pewnie kosztowne, ale za te pieniądze w żadnym kraju zachodnim nie udałoby się zrobić tyle, ile my zrobiliśmy. Przez trzy lata mieliśmy do podziału ok. 6 mln zł na dziesięć zespołów. Kiedy powiedziałem kolegom z zagranicy, jaką kwotą dysponowałem, byli pewni, że żartuję. Szczęśliwie niektórym osobom chce się jeszcze pracować bez pieniędzy. Wiele rzeczy załatwiliśmy na zasadzie: „Kochany, pomóż, przy okazji się odwdzięczę". To, że u nas wiele badań wychodzi -jeszcze! - to jest cud boski. I poświęcenie ludzi. - U mnie technik za nic przyjeżdża o drugiej w nocy podać zwierzętom hormony, a o szóstej rano przeprowadzić krycie. Na Zachodzie powiedziałby: „Stawka taka i taka". Ostatnio robiłem badania w jednym z krajów zachodnich. Poprosiłem laboranta, żeby przyszedł coś zrobić w nocy. Owszem, zgodził się, ale za 125 euro.

GW: Tyle się mówi o komórkach macierzystych, zaczyna się też wspominać o hodowaniu narządów in vitro. Czy to nie lepszy sposób niż uczłowieczanie świni?
prof. J. M.: Jeżeli pojawi się możliwość wyhodowania całych narządów to świetnie. Ale to odległa perspektywa. Nawet najprostszy narząd jest tworem bardzo, bardzo złożonym. Nie wyobrażam sobie, żeby w tej chwili z komórek takich czy innych wyhodować np. nerkę z naczyniami krwionośnymi itd. Nawet nie znamy do końca mechanizmów, które prowadzą do powstania narządów. Naśladowanie ich in vitro to pieśń przyszłości, jeśli w ogóle. Natomiast pierwotne, czyli macierzyste komórki zarodkowe są obiecującym i niezmiernie interesującym rozwiązaniem w zastępczych terapiach komórkowych. Ich użycie wiąże się jednak z koniecznością wykorzystania do badań ludzkich zarodków. A jednak takie próby się podejmuje. -I bardzo dobrze. Nie można ustawić badań tylko w jednym kierunku. Wciąż otwieramy nowe furtki, ale na tym m.in. polega urok nauki.

Gazeta Wyborcza , 18.10. 2006



Monitoring mediów zapewnia INSTYTUT MONITOROWANIA MEDIÓW


Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.