Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Piątek 4 stycznia 2008r.

Ratunek przyszedł z Italii

Damian ma 12 lat i odstaje wagą i wzrostem od swoich rówieśników. Ma słabszą koncentrację i odporność. Cieszy się jednak, że żyje, bo 6 lat temu świat usunął się spod nóg i jemu, i rodzicom. Gdy nie było już żadnej nadziei, przyszedł ratunek z dalekiej Florencji. Kiedyś chciałby poznać swego dobrodzieja. Wie tylko tyle, że jest młodszy od niego o 4 lata. Jego życie wisiało na włosku, ale dzięki przetoczeniu krwi pępowinowej wyszedł na prostą.

Losem Damiana można byłoby obdzielić kilka osób i każda z nich miałaby prawo skarżyć się na swoją dolę. Gdy miał 6 lat, zauważono, że zaczęły mu się robić sińce na rękach i nogach. Okazało się, że jego szpik nie produkował komórek. Chłopiec nie rósł, miał niedowagę, a także problemy z układem oddechowym i pokarmowym. W końcu lekarze orzekli, że cierpi na anemię Fanconiego, czyli genetycznie uwarunkowany zanik szpiku kostnego.

Tradycyjne metody leczenia nie przyniosły w przypadku Damiana rezultatu. Medycy co prawda przetaczali mu krew i podawali leki, jednak były to jedynie rozwiązania tymczasowe. Zaczęto więc szukać dawcy szpiku. Najpierw przebadano rodzinę i przeszukano rejestry dawców w Polsce i w Niemczech. Bez rezultatu. Wreszcie, po ponad dwóch latach, natrafiono na odpowiednią krew, o idealnej 100-procentowej zgodności. Pochodziła od mieszkanki Włoch. Czekano na nią kilka miesięcy, ale niestety, na 3 dni przed wyznaczoną datą przyjęcia chłopca do szpitala, ku rozpaczy rodziców, musiano zrezygnować z przeszczepu. Na przeszkodzie stanęły przyczyny materialne. „Nie wiedzieliśmy, co będzie dalej, a tymczasem choroba się pogłębiała. Damian musiał mieć coraz częściej przetaczaną krew. Przedtem wystarczyło to robić raz na pół roku, potem krew wystarczała zaledwie na 2 tygodnie” - wspomina mama chłopca, Gabriela Adamkiewicz. W tej sytuacji lekarze z poznańskiej Kliniki Onkologii, Hematologii i Transplantologii Pediatrycznej poradzili mamie Damiana zajście w ciążę, aby spróbować pobrania krwi pępowinowej od spokrewnionego noworodka. Krew pępowinową pobiera się od dziecka tuż po przyjściu na świat. Zawiera ona pierwotne komórki szpiku, które mogą pomóc w leczeniu wielu chorób. Gdy jednak urodził się Maksymilian, stwierdzono brak zgodności krwi. Kolejna droga zawiodła. Wydawało się, że nie ma już żadnego ratunku dla chłopaka.

Szansa pojawiła się nieoczekiwanie, gdy lekarz prowadzący znalazł w Internecie wzmiankę o banku krwi pępowinowej we Włoszech. Tam w końcu udało się znaleźć odpowiedniego dawcę z właściwą krwią. Czekała w banku krwi we Florencji. Sprowadzenie jej kosztowało 25 tysięcy dolarów, ale sumę taką wyłożyło Ministerstwo Zdrowia. Zdecydowano się na przeszczep, mimo że zgodność krwi była tylko 80-procentowa, czyli na najniższym dopuszczalnym poziomie. To oznaczało dla Damiana prawdziwą walkę. Komórki macierzyste krwi pępowinowej osiadły w kościach i zaczęły produkować szpik. Sukces miał jednak wysoką cenę. Doszło do reakcji starego szpiku przeciwko nowemu. Zanim opanowano sytuację, chłopiec przeszedł prawdziwe piekło.

Stary szpik walczył z nowym. Syn miał takie bóle, że 3 razy zdzierał z siebie skórę. W końcu morfina pomogła mu przetrwać ten okres - opowiada mama chłopca, która do dziś przechowuje na pamiątkę pudełka po. krwi, która uratowała synowi życie.

W dwóch turach przez specjalny cewnik podano mu 100 ml krwi pępowinowej. Krew ta została wcześniej zamrożona do temperatury minus 179 stopni i przechowywana w ciekłym azocie. Potem trzeba ją było ogrzać w specjalnej łaźni wodnej. Cały zabieg wykonywany przez trzech lekarzy mógł trwać maksymalnie 10 minut. Udało im się zmieścić w 8 minutach.

Wcześniej Damian przeszedł chemioterapię, która usunęła cały chory szpik. Przez kilka tygodni z powodu bardzo słabej odporności musiał przebywać w specjalnym, sterylnym namiocie, aby nie dopuścić do jakiegokolwiek zakażenia. Spędził w nim łącznie dwa pełne miesiące.

Pobyt w poznańskim szpitalu związany z przeszczepem trwał 3 miesiące i było dla poznańskiej kliniki wydarzeniem bez precedensu. Zabieg Damiana był drugim przetoczeniem krwi pępowinowej wykonanym w stolicy Wielkopolski, ale pierwszym od niespokrewnionego dawcy.

Nerwowe oczekiwanie na wyniki trwało dwa tygodnie. Dopiero wzrost poziomu leukocytów we krwi były najlepszą wiadomością i dla lekarzy, i dla rodziny i dla samego Damiana, który po 28 dniach od

zabiegu wyszedł z namiotu. Miesiąc później opuścił szpital i wrócił do domu, gdzie czekało na niego stęsknione rodzeństwo -młodszy brat i starsza siostra. Na pożegnanie otrzymał w prezencie od personelu szpitalnego bezcenne upominki - nagranie wideo zrealizowane podczas swojego zabiegu oraz pojemnik, w którym przysłano krew z Włoch. Jego bliscy sami oddali krew do banku, ale na razie nikt nie skorzystał z niej. Mają nadzieję, że w ten sposób kiedyś komuś pomogą i przynajmniej częściowo spłacą wielki dług.

Obecnie najtrudniejsze już za nim, ale co dalej medycyna przyjmuje, że po 2 latach od przeszczepu powinno już być tylko lepiej. U Damiana minęły już 2 lata i 9 miesięcy. I choć zdrowia nikt mu nie zagwarantuje w 100 procentach, to cieszy się każdym kolejnym dniem. Prowadzi w miarę normalne życie, wychodzi na dwór, bawi się z kolegami i choć lekcje pobiera tylko w domu, to co jakiś czas odwiedza szkołę. Po przeszczepie musiał co tydzień jeździć na konsultacje do Poznania. Obecnie robi to raz w miesiącu. Lubi układać puzzle, grać na komputerze, a w telewizji najchętniej ogląda polskie seriale. Pytany o najpiękniejszy dzień w życiu mówi, że to ten, w którym wyszedł ze szpitala. Dokładnie w dniu swoich 10 urodzin, od Fundacji „Mam marzenie” dostał Dyplom Marzyciela oraz laptop, o którym marzył. To marzenie udało się spełnić, ale 12-latek ma jeszcze inne. Chciałby być zdrowym i mieć quada z napędem na cztery koła. Ale nade wszystko marzy o tym, aby kiedyś odnaleźć dawcę, dzięki któremu żyje. Wie o nim tylko tyle, że urodził się w czerwcu 1999 roku we Włoszech. Może i to marzenie kiedyś się spełni W życiu Damiana wydarzyło się już tak wiele, że pewnie przyszłość też przygotowała dla niego niejedną przygodę. Oby były to same szczęśliwe przygody.

Gazeta Ostrowska 2.12.2007


Monitoring Mediów zapewnia PRESS SERVICE


Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.