Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Czwartek 26 czerwca 2008r.

Staram się być dobry - wywiad z Radkiem Pazurą

Dla Radosława Pazury najważniejsze w życiu są miłość i wiara. One, jego zdaniem, nadają wszystkiemu sens, pomagają przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Przekonał się o tym, kiedy w 2003 r. ocalał z poważnego wypadku samochodowego. Swoje życie dzieli na to przed i po wypadku, na złe i dobre. Opowiada nam o jednym i o drugim.

Tina: Grasz jedną z głównych ról w popularnym filmie "Ranczo Wilkowyje". Wilkowyje istnieją?
Radosław Pazura: To maleńka wieś Jeruzal niedaleko Mińska Mazowieckiego. Bardzo lubię polską wieś, spokojną, zaciszną, właśnie taką. Życie jest tu czystsze, a ludzie prawdziwi.

Grany przez ciebie Louis nie jest dobrym człowiekiem. Nie bałeś się tej roli?

Louis przyjeżdża ze Stanów, by odzyskać utraconą miłość żony. Rzeczywiście, nie jest świetlaną postacią. Ale tym ciekawiej dla mnie było ją zagrać.

Walczyłeś kiedyś o miłość kobiety

Codziennie walczę o miłość żony. Może nie walczę, raczej ją pielęgnuję. Miłość tego wymaga, bo nie jest nam dana raz na zawsze. Rzadko o tym pamiętamy. Staramy się, by dobrze pracować, dobrze wypadać przed znajomymi. O miłość się nie troszczymy. A przecież ona jest w naszym życiu bardzo ważna.

Jesteś człowiekiem głęboko wierzącym.

Wiarę zawdzięczam moim rodzicom. Z niej czerpię siły. Kiedyś, podobnie jak większości ludzi, wydawało mi się, wszystko zależy ode mnie. Byłem zarozumiały, sądziłem, że kieruję własnym losem. A tak nie jest. Bóg nim kieruje.

Gdybyś Biblię miał zamknąć w jednym przykazaniu, jak by ono brzmiało
Byłoby to przykazanie miłości. Do Boga i ludzi. Wszystkie inne są w nim zawarte. Gdy kochasz Boga, to będziesz kochał bliźniego, a wtedy go nie skrzywdzisz. Nie zranisz, nie okradniesz, nie okłamiesz, nie zdradzisz... Bo kochasz...

Zanim zostałeś aktorem, grałeś w szkolnym teatrze amatorskim, brałeś udział w konkursach recytatorskich.
Nawet je wygrywałem i dostawałem za to pieniądze. To jest ważna rzecz, bo odegrała pewną rolę w podjęciu przeze mnie decyzji o studiach. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem: "Z aktorstwa można żyć". Za wyrecytowanie wiersza dostawałem 50 zł, tymczasem moje miesięczne kieszonkowe wynosiło 5 zł. "Kurde, to jest całkiem niezła kaska, a prawdziwym aktorom pewnie jeszcze więcej płacą", myślałem (śmiech).

A więc aktorem zostałeś dla pieniędzy
Można tak powiedzieć (śmiech). I dla popularności. Otwarcie to przyznałem, gdy na pierwszych zajęciach w warszawskiej PWST prof. Aleksandra Śląska zadała nam pytanie: "Dlaczego zdawałeś do tej szkoły?". Koledzy mówili o sztuce, misji, a ja, że chcę, by mnie ludzie rozpoznawali, kiedy wejdę do dyskoteki. Nie wszystkim się ta szczerość podobała. Zresztą nie zagrzałem w tej szkole miejsca. Pewnego dnia wyszedłem i więcej nie wróciłem.

Wyjechałeś do Austrii.

Pół roku byłem w obozie dla uchodźców. Myślałem, że skoro w Polsce nikt nie poznał się na moim talencie (śmiech), to może za granicą mi się powiedzie. Ale w 1988 r. dobre czasy dla Polaków już się tam skończyły.

Wróciłeś do kraju i znów poszedłeś do szkoły aktorskiej.
Nie do PWST jednak, tylko do łódzkiej filmówki. Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam profesorom z tej uczelni.

Łódzkiej filmówce zawdzięczasz też żonę. Jak poznałeś Dorotę Chotecką Spojrzałeś w jej oczy i...
Najpierw zobaczyłem jej niewiarygodne nogi, dopiero później popatrzyłem w oczy.

Już na pierwszym roku studiów zagrałeś w filmie "1968. Szczęśliwego Nowego Roku". Potem były "Szwadron", "Psy 2", "Operacja Samum", "Sfora", seriale: "Fala zbrodni", M jak miłość". Czy trudno robić karierę, będąc bratem sławnego Cezarego Pazury
Kiedyś uważałem, że lepiej być zwyczajnym Kowalskim. Ale tak naprawdę nie wiadomo, ile drzwi otworzyło mi nazwisko brata, a ile zamknęło. Pracuję jednak uczciwie, zawsze staram się dać z siebie wszystko. Tylko że od wypadku najważniejsze jest dla mnie być dobrym człowiekiem, a dopiero potem dobrym aktorem.

Czego nie zrobiłbyś dla kariery
Wielu rzeczy, które kiedyś robiłem, teraz się wstydzę. Wyspowiadałem się, mam też nadzieję, że ludzie, których skrzywdziłem, wybaczyli mi. Staram się nie popełniać dawnych błędów. Kiedy więc nie dostaję wymarzonej roli, nie rozpaczam i nie złorzeczę. Wiem, że życie przyniesie coś innego, może lepszego. Tak było z filmem "Karol. Człowiek, który został papieżem". Bardzo chciałem zagrać Jana Pawła II. Rolę tę dostał Piotr Adamczyk. Pomyślałem: Właściwie to dobrze, bo on nawet jest podobny do papieża". Po paru dniach zadzwonił telefon i zaproponowano mi inną rolę: męża przyjaciółki Karola Wojtyły. Zagrałem człowieka, którego żona doznaje cudu. Umierająca kobieta za wstawiennictwem Karola Wojtyły wraca do zdrowia. Kiedy czytałem ten scenariusz, miałem ciarki na plecach. Kilka miesięcy wcześniej doznałem podobnego cudu: żyję, mimo strasznego wypadku. Żyję, bo Dorota zawierzyła nasz los Bogu.

Jak to jest, gdy się dostaje drugie życie?
Można to nazwać drugim życiem. Bo niby jestem tym samym człowiekiem, a jednak innym. Wypadek wszystko przewartościował. To, co kiedyś stawiałem na pierwszym miejscu, dziś jest na szarym końcu.

Niedługo po wypadku wzięliście z Dorotą ślub. Odbył się on we Włoszech, w klasztorze we Frascati.

Chcieliśmy się skupić wyłącznie na przysiędze. Do tego potrzebowaliśmy ciszy i dlatego uciekliśmy do klasztoru.

Jak żyć - spytał mnie w liście ktoś, kogo ja zamierzałam spytać o to samo" - pisze poetka Wisława Szymborska.

Ja również chciałbym cię o to zapytać...

Wywiad przeprowadziła Beata Biały

Tina, 25.06.2008


Monitoring mediów zapewnia PRESS SERVICE


Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

Archiwum

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.