Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Poniedziałek 28 lipca 2008r.

Pszczyna: szpital chce się pozbyć punktu krwiodawstwa

Pszczyński punkt krwiodawstwa musi się wyprowadzić z zajmowanych od lat pomieszczeń w szpitalu. ZOZ wypowiedział mu umowę najmu, bo ma zamiar przenieść w miejsce krwiodawstwa administrację z tzw. zarządcówki. Celem są oszczędności. Kierownik punktu nie jest zaskoczona samym wypowiedzeniem. Zaskoczyła ją jednak forma, w jakiej została poinformowana, że ma szukać nowego lokum.

Punkt krwiodawstwa istnieje w szpitalu w Pszczynie wiele lat. Zajmuje 5 pomieszczeń z korytarzem (ok. 100 m kw.). "Ja pracuję tu już 30 lat, a punkt był jeszcze wcześniej" - opowiada Halina Gawrońska-Gepfert, kierownik oddziału terenowego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Pszczynie. Krwiodawstwo siłą rzeczy kojarzy się ze szpitalem, pacjentem, leczeniem. "To najlepsze dla niego miejsce. Pobieramy krew, służymy pacjentom" - mówi kierownik. Przez lata trwała też dobra, zdaniem kierowniczki, współpraca ze szpitalem, z której korzyść miały obie strony.

Dwa razy dziennie z punktu wyrusza karetka odbierająca krew, by dowieźć ją do Banku Centralnego w Katowicach. Przy okazji często były zabierane próbki do badań dla pacjentów pszczyńskiego szpitala czy sprowadzano dla nich różne preparaty (np. immunoglobułinę dla pacjentek po porodzie). Dzięki temu pszczyński szpital nie musiał ponosić kosztów transportu. Nigdy nie odmawialiśmy, by można było skorzystać z tego transportu.

Przez długi czas, do lutego tego roku, szpital korzystał też z funkcjonującego w punkcie działu preparatyki krwi. "Na miejscu przygotowywaliśmy preparaty (koncentrat krwinek czerwonych i osocze świeżo mrożone). Pszczyńscy pacjenci mogli z nich korzystać" - opowiada kierownik. W tym roku działy preparatyki przeniesiono do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa, zgodnie z wymogami UE.

Wszystko pomiędzy punktem krwiodawstwa i szpitalem układało się dobrze. "Wprawdzie o konieczności przeniesienia się mówiło się od dawna, nic - jak mówi kierownik punktu - nie wskazywało na to, że nastąpi to tak nagle". Zresztą upewniały ją o tym uspokajające rozmowy w ZOZ-ie. Tymczasem 27 czerwca przyszło z ZOZ-u wypowiedzenie umowy najmu. Obowiązuje od 30 czerwca, a skutkuje na dzień 30 września, czyli do tego dnia krwiodawstwo ma opuścić szpital.

Skąd ta decyzja Jak mówi Jerzy Borowiec, zastępca dyrektora ds. techniczno-admnistracyjnych w ZOZ-ie, szpital przymierza się do przeniesienia administracji z budynku tzw. zarządcówki do szpitala. Potrzebne są więc pomieszczenia między innymi po krwiodawstwie. "Zarządcówka prawdopodobnie będzie wydzierżawiona, co - zdaniem dyrektora - może przynieść szpitalowi nawet kilkaset tysięcy złotych rocznie".

"Sam fakt wypowiedzenia nie był dla mnie zaskoczeniem. Zaskoczeniem była forma wypowiedzenia umowy" - mówi kierownik Gawrońska-Gepfert. "Byłam uspokajana przez zastępcę dyrektora ds. techniczno-administracyjnych Jerzego Borowca, że mamy spokojnie pracować, że zanim dostaniemy wypowiedzenie, dowiemy się o tym z dużym wyprzedzeniem, by można było znaleźć jakieś pomieszczenie i zaadaptować je. Słyszałam, że zostaniemy zaproszeni do stołu na rozmowy i może nawet zaproponuje się nam jakieś zastępcze pomieszczenia" - opowiada kierownik. "Dyrektor zapewniał mnie, że żadne decyzje nie zapadły. Tymczasem wkrótce okazało się, że plany już są daleko posunięte" - relacjonuje H. Gawrońska-Gepfert. I nie było obiecanego zaproszenia do rozmów, poinformowania z wyprzedzeniem.

"Moim zdaniem jest to trochę nie fair. Chodziłam do ZOZ-u, pytałam, a tam po prostu wprowadzano mnie w błąd, że wypowiedzenie jest jeszcze odległą sprawą. Sytuacja zaś rozstrzygnęła się w ciągu tygodnia" - relacjonuje kierownik. "Nie mam pretensji, że doszło do wypowiedzenia umowy. Rozumiem, że szpital walczy o przetrwanie. Chodzi mi tylko o to, że można było zagrać w otwarte karty" - dodaje.

Dlaczego z obiecywanym wyprzedzeniem nie poinformowano krwiodawstwa o konieczności wyprowadzki. "Kiedy w lutym rozmawialiśmy, powiedziałem, że nie jestem w stanie określić szczegółowo terminów. Było za wcześnie, by można było przekazać taką informację. Dopiero w czasie tworzenia programu restrukturyzacji szpitala, przyjętego wstępnie przez zarząd starostwa, mogliśmy rozpocząć rozmowy z punktem krwiodawstwa na temat rozwiązania umowy" - informuje J. Borowiec. Dlaczego przed podjęciem decyzji nie zaproszono przedstawicieli punktu do rozmów "Obiecałem, że gdy zapadną decyzje, stacja zostanie powiadomiona. I tak się stało. Zostało wysłane pismo o rozwiązaniu umowy do wojewódzkiej stacji krwiodawstwa. Kierownik punktu dostała je do wiadomości" - podsumowuje dyrektor.

Dyrektor przyznaje, że współpraca między szpitalem a punktem była dobra. "Ale szpital jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej i poszukujemy takich rozwiązań, aby poprawić jego kondycję finansową. Szpital nie może być ciągle dobrym wujkiem, który pomaga, a sam na tym traci. Idziemy być może w kierunku prywatyzacji szpitalnictwa, a więc wymaga to od nas bardziej ekonomicznego patrzenia na sytuację. Musimy stopniowo ograniczać nierentowne działalności, obniżać koszty, ale i pozyskiwać środki z zewnątrz.

Wszystko to rozumie też kierownik punktu krwiodawstwa. Nie może jednak zrozumieć jednego. Przecież zarówno szpital, jak i punkt krwiodawstwa podlegają jednemu ministerstwu zdrowia. Decyzja o wypowiedzeniu krwiodawstwu pomieszczeń skutkuje zaś tym, że olbrzymie pieniądze trzeba będzie przeznaczyć na nowe miejsce. I tak samo szpital będzie musiał wydać sporo środków, by zaadaptować miejsce po krwiodawstwie na biura. Jedna decyzja i wydaje się pieniądze ze wspólnego garnuszka. Paradoks w naszej służbie zdrowia, w której - co ciekawe, ciągle szuka się oszczędności. W ogólniejszym znaczeniu, gdzie te oszczędności.

Dyrektor Borowiec przyznaje, że na adaptację pomieszczeń po krwiodawstwie trzeba będzie wydać pieniądze. "Zawsze trzeba najpierw włożyć środki, by móc potem z czegoś korzystać. Jak dodaje, ZOZ dzięki przeprowadzce biur z osobnego budynku między innymi zaooszczędzi na mediach".

Co dalej z krwiodawstwem? Jak słyszymy od kierowniczki, normalnie się na razie pracuje. Udało się też znaleźć wolne pomieszczenia dla stacji - w zasobach PTBS-u, przy ul. Bednorza, i być może zostanie podpisana umowa na wynajem (na razie trwają oględziny, uzgodnienia; ostateczne decyzje podejmie dyrekcja Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Katowicach). Szczęśliwie, że udało się znaleźć te nowe pomieszczenia, bo jak mówi kierownik, często gdy stacje krwiodawstwa muszą opuścić szpital, nie udaje się dla nich znaleźć miejsca i zostają zlikwidowane. "Na Bednorza będzie trochę mniej miejsca niż dotychczas, ale musimy się pomieścić" - mówi kierownik.

Zdaniem kierownik jednak, 3 miesiące na znalezienie lokum, przetargi i zaadaptowanie do wszystkich wymogów nie jest takie proste. "Obawiam się więc, że możemy nie zdążyć. Dlatego wystąpiliśmy pisemnie do dyrekcji ZOZ-u o prolongatę terminu wyprowadzki. Czekamy na odpowiedź.

Dyrektor Borowiec mówi, że jeszcze żadne pismo w tej sprawie do niego nie dotarło. Czy zgodzi się na prolongatę terminu - pytamy. "Nie wykluczam takiego rozwiązania".

Echo, 23.07.2008


Monitoring mediów zapewnia PRESS SERVICE


Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.