Centra krwiodawstwa


aaa

Przyjaciele Krewniaków


Partnerzy/Patroni


Polecamy


Szukaj

Podaj frazę do wyszukania.


Newsletter

Chcesz otrzymywać informacje o HK i KREWNIAKACH. Zapisz się.


aac

Informacje

Poniedziałek 8 stycznia 2007r.

Podzielcie się ciałem

Rozmowa dziennikarzy "Gazety Wyborczej" z Proboszczem roku 2005, ks. Piotrem Sadkiewiczem z parafii w Leśnej koło Żywca. Nie zadowalał go poziom miłosierdzia w gminie. Zachęcił ludzi do ofiary z krwi.

Gazeta Wyborcza: Pierwsza akcja?
Ks. Piotr Sadkiewicz: Nie da się zapomnieć. Po mszy w Niedzielę Palmową, w 2000 roku, 81 osób oddało 37 litrów krwi. Absolutny rekord w regionie. Tuż przed rozpoczęciem akcji przyszła nawałnica i straciliśmy prąd. Na szczęście w godzinę awarię usunięto, a ludzie zaczekali. Czekali też, aż pracownicy z punktu krwiodawstwa dwukrotnie pojadą do Żywca po nowe strzykawki. Przywieźli o wiele za mało. Gdy ich zapraszałem, to spytali, ilu osób się spodziewam. Mówię, że może pięćdziesięciu. Wtedy wybuchnęli gromkim śmiechem i powiedzieli, że jestem niepoprawnym optymistą.

G.W.: Dlaczego właśnie krew?
Ks.P.S.: Miesiąc wcześniej w naszym kościele pojawiły się relikwie św. Faustyny. Od tego momentu zaczął się u nas rozwijać kult Bożego Miłosierdzia. Zależało mi, żeby miłosierdzie ludzi wyrażało się nie tylko w klęczeniu, ale w konkretnym czynie. Nie chciałem kolejnego oczyszczania szaf ze starych ubrań dla potrzebujących. I wtedy wpadła mi w ręce gazeta z informacją o akcji krwiodawstwa w jakiejś miejscowości, w której wzięło udział osiem osób. Pomyślałem, że skoro Chrystus ofiarował swoją krew, żeby dać nam życie wieczne, to my możemy dać swoją krew, żeby ratować czyjeś życie doczesne.

G.W.: To mógł być jednorazowy zryw?
Ks.P.S.: Ale nie był. Kilka miesięcy później znowu padł rekord: 122 osoby oddały 55 litrów krwi. Zaczął do nas przyjeżdżać specjalny ambulans, każda następna akcja przynosiła coraz lepsze efekty. Utarła się opinia, że na ludzi z tej parafii można liczyć. Kiedyś w czwartek zadzwoniono do nas z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Katowicach z dramatyczną prośbą, że mają zapas krwi tylko na pół dnia! I że w nas ostatnia nadzieja. Do niedzieli udało się skrzyknąć 120 osób.

G.W.: Niedawno akcja oddawania krwi odbyta się przed katedrą Chrystusa Króla w Katowicach. Stał ambulans, księża na każdej mszy zachęcali i poszło zaledwie dziewięć osób!
Ks.P.S.: To i tak nieźle. Kiedyś ambulans przez cały dzień stał na rynku w Rudzie Śląskiej i zgłosiły się cztery osoby. Ja nie mówię żadnych wielkich rzeczy. Po prostu, że Chrystus oddał za nas krew, że nie przechodził obojętnie obok chorego. Przypomniałem to też, podczas akcji w lipcu. Wtedy baliśmy się, że zakończy się klapą, bo w ciągu dwóch tygodni ludzie oddawali już krew dla trzech naszych parafian, w tym chorego wójta i zebrano 80 litrów. Kazanie zacząłem od tego, że biskupi koreańscy zadeklarowali, że chcą, by ich organy po śmierci służyły do przeszczepów. Powiedziałem też, że nikt z nas nie wie, co go może czekać jutro. Może ktoś wyląduje na stole operacyjnym? Trzeba było ściągać dodatkowy ambulans. 167 osób oddało krew, a byłoby więcej, tylko niektórych zniechęciło, że trzeba było stać trzy godziny w kolejce.

G.W.: Łatwo było Księdzu przekonać ludzi, by wpisywali się na listę dawców szpiku kostnego?
Ks.P.S.: Nie, to było trudne. Ludzi poraża już samo słowo przeszczep. Wyobrażają sobie porozrywane kości, kręgosłupy i Bóg wie co jeszcze. A namówić kogoś do oddania szpiku? Wielu nawet nie wie, że Kościół to popiera. Spotkałem się w 2001 roku w Żywcu z ludźmi z warszawskiej Fundacji przeciw Leukemii. Chcieli przyjechać do nas. Musiałem parafian przygotować. Na kazaniu powiedziałem o nauczaniu papieża, o stanowisku Kościoła, cytowałem konkretne dokumenty watykańskie. Znowu mówiłem o potrzebie dzielenia się sobą. I przede wszystkim dałem swoje świadectwo - pierwszy raz opowiedziałem o tym, jak sam byłem dawcą.

G.W.: Kiedy to było?
Ks.P.S.:
W seminarium, tuż przed święceniami kapłańskimi. Moja siostra zachorowała na białaczkę. Udało się załatwić przeszczep w Paryżu, bo w” Polsce jeszcze tego nie wykonywano. Okazało się, że jedynym dawcą szpiku mogę być ja. Lekarze określali sytuację jako krytyczną, praktycznie nie dawali siostrze szans, ale ponieważ operacja była już opłacona, podjęli się jej wykonania. Udało się. Siostra żyje, jest dzisiaj lekarzem.

G.W.: Jak ludzie w parafii przyjęli Księdza wyznanie?
Ks.P.S.: Zobaczyli, że to nie jest nic strasznego. Że choć oddałem szpik, to żyję, działam, a dzięki temu, że oddałem szpik, może żyć też jeszcze ktoś oprócz mnie. Po mszy do specjalistów z fundacji ustawiły się kolejki. 72 osoby zostały zakwalifikowane i wpisane do rejestru Banku Szpiku Kostnego. Potem takie akcje powtarzaliśmy kilkakrotnie. W sumie swoją gotowość bycia dawcą zgłosiło już grubo ponad 200 osób. Trzy osoby oddały już szpik. Dostała je dwójka dzieci i młody człowiek z Pomorza, który kończy studia.

G.W.: A jak Ksiądz zachęca, by ludzie deklarowali gotowość oddania po śmierci swoich organów innym?
Ks.P.S.: Przygotowaliśmy takie specjalne deklaracje wielkości karty kredytowej, można je było zabrać i wypełnić po mszy. Ale tu nie chodziło o żaden rekord. Prosiliśmy o odpowiedzialne i uważne podejście do tego. Deklaracje wypełniło około tysiąca osób na 3 tysiące parafian. Nasz biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy wystosował ostatnio list, odczytywany we wszystkich kościołach diecezji, zachęcający do takiej postawy. Pisał w nim, że to sposób służenia człowiekowi, o którym mówił Jan Paweł II. Gotowość oddania narządów do transplantacji nazwał stawianiem Ojcu Świętemu „żywego pomnika - ratującego człowieka, przywracającego nadzieję i dającego nowe życie”. To wszystko są sposoby okazania miłosierdzia drugiemu człowiekowi. Tak jak np. pierwsza pomoc w wypadkach. Dlatego po niedzielnej mszy zorganizowaliśmy szkolenie z udzielania pierwszej pomocy, m.in. sztucznego oddychania i masażu serca. Może ktoś coś z tego wyniósł i pomoże innemu.

Rozmawiali:
Aleksandra Klich i Marcin Czyżewski


Gazeta Wyborcza - Duży Format, 08.01.2007



Monitoring mediów zapewnia INSTYTUT MONITOROWANIA MEDIÓW


Komentuj Wszystkie komentarze
(0)

RCKiK


Krewniacy polecają



Zamknij

Skomentuj artykuł


Podaj kod z obrazka (5 znaków)
Zamknij

Napisz do nas



Podaj kod z obrazka (5 znaków) (Podaj kod)

* oznaczono pola wymagane
Katarzyna Velinov, krewniacy, Marcin Velinov

Krewniacy - Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi 
adres do korespodencji : Domaniewska 35A lok 41, 02-672 Warszawa, Tel. 602 33 11 33
© 2012 KEFHDK. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Światowa Fundacja Promocji Krwiodawstwa - Krew dla Życia
ul. Mokotowska 58/10, 00-543 Warszawa, Tel./fax 22 620 51 52
© 2011 SFPKKZ. Wszelkie prawa zastrzeżone.